poniedziałek, 12 listopada 2018

Rogasiowe przyspieszenie

Przyznałam się już, że przegapiłam kilka wyzwań na Rogatym. Ale Inka, nasza dobra wróżka, różdżką swoją otworzyła bramki poprzednich wyzwań i spóżnialscy mają okazję dorzucić swoje karteluchy do zabawy "Święta na okrągło".
Bardzo się cieszę z tej okazji, albowiem bardzo lubię liftować z Rogasiem w tle, ale życiowe różne sytuacje uniemożliwiły mi punktualne publikowanie karteczek.
Przechodząc do konkretów-

Moja kartka lipcowa-



 Ulubione kuchareczki musiały się znaleźć choć na jednej kartce w tym roku :)


W lipcu zliftowałam kartkę Gosi-
kartka z owalem



Kolejny lift- czerwcowy



Monika ML była moim przykładem
kartka ala patchwork na święta


W sierpniu zliftowałam kartkę Teresy
Kartka w stylu skandynawskim


Oto mój lift:




We wrześniu - lift kartki Pasje Violi
kartka



Oto moja propozycja. Wstyd mi, że stchórzyłam przed shaker boxem, ale nauczę się i pochwalę:)




W październiku zliftowałam kartkę Ki
jelonki świąteczne



Rogasie zawitały i do mnie:)



Uff, nareszcie wyszłam na prostą! Teraz tylko  zostało wyczekiwanie na wyzwanie grudniowe i koniec zabawy na ten rok!
Cieszę się ze zróżnicowania kartek i możliwości skorzystania z podpowiedzi koleżanek blogowych.
Liftowanie to fajna zabawa!
A jak się mają Wasze karteczki świąteczne?


Uściski

Wasza


niedziela, 11 listopada 2018

Listopadowe wyzwanie w całorocznym kartkowaniu.

Całoroczna zabawa w "produkcję" kartek świątecznych na Rogatym blogu powoli dobiega końca.
Dziś zaszalałam robiąc lifty do kartki MonWeg.
Zamiast jednego liftu, wyszły mi ...trzy!
Sama nie wiem, jak to się stało:)))
Poczyniłam różne przymiarki do szliftowania kartki Moniki i postanowiłam wszystkie zrealizować.
Niezła mieszanka z tego wyszła, każda kartka jest inna. Są dziecięce motywy, ale i vintagowe.
Teraz, kiedy w sklepach pojawiło się mnóstwo świątecznych nowości, pomysły rodzą się same.








Oto katka MonWeg, którą zliftowałam:



Biegnę nadrabiać zaległości w wyzwaniach i jutro opublikuję kolejne karteczki.

Pozdrawiam serdecznie

Wasza

czwartek, 1 listopada 2018

Puszysta destrukcja

Album posklejałam podczas warsztatów z Wiolką-WuWu z bloga "Zatoka wspomnień".
Bardzo się ucieszyłam, że mogłyśmy się spotkać po dłuższej przerwie, a poza tym junk journale są formą, która mnie przyciąga jak magnes. Tworzenie takiego właśnie albumiku to wspaniała okazja do wykorzystania resztek papierów, starych biletów, kart wstępu, bibułki pogniecionej nieco, podartych kart książek itp.
Na warsztatach zaczęło się niewinnie od stworzenia okładki i zszycia ze sobą kilku bardzo różnych kartek. Podczas ozdabiania stron album puchł w oczach. Dochodziły kolejne warstwy płócien i ozdóbek, tagi, wklejki, tasiemki. Niektóre kartki postemplowałyśmy i pokropiły mocną kawą.

Koleżanki ozdabiały okładki samymi płócienkami i kaboszonem, ale ja od początku miałam własną wizję tej najważniejszej "karty" albumu. Od dawna podobał mi się termin "puszysta destrukcja", który znany jest nie tylko konserwatorom książek. Zjawisko to powstaje np. po powodzi, kiedy brzegi książek stają się puszyste, bibulaste, jaśniejsze.
Określenie "puszysta destrukcja"  muuusiało stać się tytułem mojego albumiku. Znalazło oprawę w postaci metalowego uchwytu. Do tego sowa z okładki rozpadającej się książki i wszystkie te dodatki zalane są glossy accent dla połysku:)
Zabawa przy tworzeniu junk journala była przednia. W domu podoklejałam koronki, tasiemki do tagów i postemplowałam nieco karty.
Świetnie się bawiłam podczas warsztatów, dziękuję Wiolce i  dziewczynom za miłe towarzystwo!
Polecam wszystkim taki sobotni relaks:)

















































Pozdrawiam serdecznie,

Wasza


niedziela, 28 października 2018

Październikowa karteczka

Staram się nadgonić wyzwania na Rogatym blogu. W wakacje przysnęłam i mam zaległości w tworzeniu karteczek świątecznych od czerwca do września.
Właśnie posklejałam październikową. Rozgościły się tu Rogasie :) Widać, że czują się jak u siebie:) 

Pozostałe karteczki opublikuję w listopadzie, wtedy podobno Inka ma "otworzyć bramki" zaległych wyzwań dla takich guzdrał jak ja:)









Powyższa kartka jest liftem poniższej pracy Ki.

jelonki świąteczne

Teraz biegnę nadrabiać strony grudniownikowe! Bardzo to lubię, więc przyjemności mnie czekają:)

Pozdrawiam serdecznie

Wasza


wtorek, 16 października 2018

Ślubny box

Ponownie pokazuję Wam pudełko ślubne z kieszonkami na pieniążki.
Zmobilizowałam się do wykonania go w trakcie ubiegłotygodniowej zabawy ze Scrapelektrownią.
Exploding box wymaga dokładności i pomysłowości, a na to nie zawsze są siły i chęci :)
Nie ma to jak kopniak w postaci wyzwania.
Staram się w kolejnych boxach zamieszczać różne obrazki z wykrojnika, zmieniać napisy i serwetki, za którymi chowa się gotówkę.
Oto kolejny box z udziałem mojego ulubionego dziurkacza na wieczku :)
















Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za komentarze :)
Wasza

wtorek, 9 października 2018

Cardmaking Day 2018

W ubiegłą sobotę, 6.10 świat obchodził Cardmaking Day.
Z tej okazji nasze wspaniałe prowajderki ze ScrapElektrowni Miszelka i Tores urządziły nam prawdziwy bieg z przeszkodami! Przez całą sobotę, co godzinka ukazywały się kartkowe wyzwania. A nawet w piątek i jeszcze niedzielę! Zabawa była przednia i każdy mógł znaleźć odpowiedni dla siebie temat.
Niestety nie zrobiłam zbyt wielu prac. Chyba nie rozbudziłam się jeszcze po wakacjach i...
"powoli jak żółw ociężale ruszyła maszyna po szynach ospale".
Tak właśnie się czułam, ale bawiłam się świetnie!
Żałuję, że nie sfotografowałam bałaganu powstałego na skutek nagłego natchnienia :)
Wszęęęędzie przydasie!

Jako pierwszą zrobiłam kartkę ze zwierzakiem.






To kartka dla mężczyzny lubiącego zwierzątka:) I miał kiedyś chomiczka :)


Druga to kartka świąteczna z nieświątecznych papierów.
Coś te herbatniczki za mną chodzą:)



Trzecia-kartka z motywem kulinarnym.


Nie wiedzieć czemu motyw kulinarny natychmiast skojarzył mi się z przygotowaniami świątecznymi:)) Odszukałam grafikę z moimi ulubionymi kuchareczkami, nieco dodatków i karteczka gotowa!

Na koniec zdecydowałam się zrobić "większą" pracę, czyli exploding box.
I to zabrało mi resztę dnia, ale taka była potrzeba chwili:)




Więcej fotek ślubnego pudełka pokażę w następnym poście.

Najważniejsze, że świetnie się bawiłam z koleżankami za pośrednictwem fejsa, na bieżąco komentowałyśmy i oceniałyśmy swoje prace. Takie kontakty są bardzo cenne, uczą i rozwijają.
Dziękuję Tores i Miszelce za zorganizowanie świetnej zabawy!
Wszystkich namawiam gorąco do następnego scrapkowego maratonu w Scrapelektrowni.

Wasza



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...