czwartek, 16 listopada 2017

Mediowe czary z Dorotą

Zanim całkowicie pochłoną mnie tematy bożonarodzeniowe, mam dla Was "zagubiony" album. Wstyd napisać, jak dawno odbyły się warsztaty albumowe z Dorotą. Album stoi w pracowni i zdobi, a dlaczego byłam tak egoistyczna i Wam go nie pokazałam, nie potrafię powiedzieć:) "Diabeł ogonem nakrył".
Na warsztatach mediowych zabawa była przednia, korzystałyśmy z różnych masek, mediów, stosowałyśmy różne fajne rozwiązania, a co najważniejsze, można było spotkać dawno niewidziane koleżanki :)
Wspaniałe papiery, cudne tekturki i zjawiskowy kolor cekinów. Taka zabawa nie może się nie podobać nawet dużym dziewczynkom:)





Takie były początki...





















Wasza



sobota, 4 listopada 2017

Październikowe calineczki

W końcu kiedyś muszą być kwadraciki:))) Unikam jak mogę takich ogólnie przyjętych wzorów calineczek:)) W moim CALendarzu zagościły różne kształty wycinane najmniejszymi wykrojniczkami. Jednak kiedy przyszła przesyłka z kwadracikami z przeszyciami muuusiałam ich użyć! Wygląda na to, że się poddałam na ten jeden miesiąc:) W listopadzie znów wymyślę fajowy kształt:)
Nadal naklejam kwadraciki na biurowych kopertach i wpinam do CALendarza.
Tak spodobało mi się tworzenie stron albumów z kopert, że w tym roku zrobię w ten sposób "Grudniownik".

Ale o tym potem, a tymczasem zapraszam do oglądania migawek z moich październikowych dni.








Zaczęłam od Targów Papieru (szeroko pojętego).
Potem udane zakupy ubraniowe-zimowe, albowiem nagle zrobiło się zimno.




Scrapkowe wydarzenie jakim był Cardmaking Day spowodował eksplozję kartek w moim domu, świetnie bawiłam się wraz z koleżankami:)
Warsztaty z Kolorowym Ptakiem były świetną nauką jak i spotkaniem towarzyskim:)

W biegu musiałam jeszcze zrobić imieninowy czekoladownik.




Niespodziewanie zrobiło się cieplutko i wykorzystałam te dni na ozdabianie drewnianych skrzynek w stylu shabby shic, na słonecznym tarasie. Jestem niezmiernie zadowolona, że udało mi się przed zimą pobawić farbami na dworzu i  nie wnosić zapachów do domu:)





Po ponownym ochłodzeniu, ratujemy się rozgrzewającymi zupkami z dyni i herbatkami:)
Nadal trwają prace ręczne, bo muszę dokończyć przerażający przepiśnik! 

Jeszcze imieniny u rodziny i przygotowania imprezy halloweenowej dla dzieci. Pomysłowo przebrane bawiły się świetnie!

Calineczki zgłaszam do comiesięcznej UHKowej zabawy.

Gorąco pozdrawiam

Wasza


piątek, 27 października 2017

Upiorny przepiśnik

To jeszcze nie Halloween, a ja już przybywam do Was z takim oto projektem.
Ze zwykłego, biurowego segregatora uczyniłam przepiśnik, czy też osobistą książkę kucharską, ale nie taką zwykłą. Poprzednie moje przepiśniki są truskawkowe, zielnikowe, grzeczniutkie;)
Ten ni stąd ni zowąd - upiorny. Takie właśnie było życzenie mojego syna, żeby jego osobisty przepiśnik wyglądał jak przepisy na trucizny:)) Nie miałam też zamieszczać wyraźnej nazwy "Przepiśnik" na okładce segregatora, tylko tajemnicze symbole czaszek :)
Największym zaskoczeniem było to, że znalazłam w sklepach odpowiednie papiery i tekturki. Jak na zawołanie! BoBunny wyprodukował papiery jak na zamówienie do tego akurat projektu. Oprócz dużych kartek zakupiłam jeszcze mały bloczek, żeby się nacieszyć nowościami.
No cóż, od czego są mamusie? Żeby spełniać najbardziej niemożliwe życzenia swoich nawet dorosłych dzieci:))
Do wyprawki studenckiej mojego syna dołączyła, więc książka kucharska na trucizny (no, prawie:))))
Sądząc po tym, co syn gotuje, w koszulkach segregatora zagoszczą przepisy na całkiem "zjadliwe", a nawet smaczne potrawy:)







Część zdjęć udało mi się zrobić w nastrojowej, jesiennej scenerii:)














Od wewnętrznej strony zamieściłam sporą kieszeń na przepisy.
Po bokach użyłam halloweenowe taśmy washi, skoro "zamówienie" było podobne w stylu.






Miłych jesiennych spacerków

Wasza

wtorek, 24 października 2017

Warsztatowy blejtram

Tydzień temu miałam okazję warsztatować z Moniką - Kolorowym Ptakiem. Warsztaty "Impasto czy akwarele" były lekcją malowania, zastosowania kolorów i rozmieszczania szczegółów. Monika przekazała nam kilka myków - jak samemu wykombinować maskę, coś oryginalnego, tylko naszego:) Jak za pomocą codziennych przedmiotów uatrakcyjnić pracę mix mediową.
Malowałyśmy, mazałyśmy, przyklejałyśmy, a nade wszystko dobrze bawiłyśmy się. W doborowym  towarzystwie czas szybko mija, wśród żartów i chichotów powstały fajne prace.










Mam nadzieję jeszcze nieraz uczestniczyć w warsztatach Moniki. Zawsze wychodzę z nich z nowymi, cennymi umiejętnościami, naładowana energią i odwagą w stosowaniu mediów :)

Pozdrawiam serdecznie

Wasza

poniedziałek, 16 października 2017

Babie lato

Po wakacyjnej przerwie na blogu UHK-inspiracje mamy nowe wyzwanie: "Babie lato".
Obiecałam się przyłożyć, znaleźć inspirację i zmalować ciekawą pracę. Jednak  art journal to wymagająca forma, nie da się tak ot stworzyć genialnej pracy.
Szperałam w przydasiach i znalazłam kilka koronek, gazę, gesso, mgiełki blade jak świt, mikrokulki, dmuchawce z wykrojnika, 2 tagi, nitki wyciągnięte z juty i jakieś takie "anielskie włosy".
Po złożeniu tego w całość nie jestem zadowolona i stwierdzam, że wygląda to "jakby piorun strzelił w rabarbar":)
Trudno, wena nie zawsze  bywa łaskawa:)))













To tyle na temat powakacyjnego rozruchu. Może następnym razem będzie lepiej, chyba że najdzie mnie jesienna depresja, albo wciągną przedświąteczne przygotowania:))

Ściskam gorąco,
Wasza


sobota, 14 października 2017

Takie sobie miasteczko

Po wakacjach wracam do żurnalowania. W ART Grupie ATC pojawiło się nowe wyzwanie - "Miasto".
U mnie w art journalu mieszczącym się w starej książce powstało nie takie duże miasto w jakim mieszkam, ale średniej wielkości miasteczko. Domki są przyjazne dla oka, a niska numeracja pozwala się domyślać, że to mała uliczka;)
Pomysł na taką właśnie pracę powstał w mojej głowie tydzień temu w sobotę, podczas Światowego Kartkowania. Przeglądając dawno nieużywane bloczki papierów natknęłam się na te domki. Jak to dobrze czasami zrobić przegląd szuflad w pracowni:)))
Z miastem skojarzyły mi się numery, powszechna numeracja wszystkiego co się da. Poza tym bardzo lubię stare metalowe tabliczki z numerami domów, kupuję je czasami na starociach. Oprócz tego stemple pocztowe i różnego rodzaju napisy i wskazówki.

A dlaczego tak mało kolorów? Bo taki dzisiaj ponury dzień i widzę świat w takich właśnie kolorach!













Cieplutko pozdrawiam

Wasza


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...