Pokazywanie postów oznaczonych etykietą klamerki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą klamerki. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 kwietnia 2012

Kluczowa sprawa




Nie wiem, skąd mi się to wzięło. Ni stąd, ni zowąd zaczęłam kupować i zbierać klucze. Na starociach na Kole wybierałam tylko te, które bardzo mi się podobały - miały ciekawszy od innych kształt, niepowtarzalny szczegół, niewielki napis, ciekawy odcień. Cieszyłam się, kiedy trafiały się szczególnie duże okazy.

Wisiały i zalegały mi te klucze w różnych miejscach, więc postanowiłam je zagospodarować.
Gdy spojrzałam na półkę leżącą od dawna na strychu, wiedziałam już, co zrobię. Rzeczona półka należała kiedyś do synów - stały na niej resoraki. Jest dość wąska, ale dla mnie to atut.
Do   k l u c z o w e g o   przedsięwzięcia w sam raz.

Niestety, trzeba było najpierw zedrzeć lakier. Nienawidzę ! Ale jak trzeba, to trzeba. Następnie w półkę wtarłam orzechową bejcę, potem białą farbę metodą suchego pędzla, na końcu wosk zamiast lakieru.

Wydrukowałam z netu napis Keys (niestety, nie pamiętam od kogo), idealnie pasujący do moich potrzeb. Nakleiłam go na deseczkę. Muszę się pochwalić, iż udało mi się tak zrobić przetarcia, że nie widać różnicy między napisem, a deseczką. Napis jest brązowawy, tym samym narzucił mi kolor półki.



Próbowałam dokupić na Kole haczyki, ale było wszystko, tylko nie to. Nadal trafiały mi się klucze, uchwyty, szyldy, a haczyki raptem dwa.
Potrzeba matką wynalazku - ze starych uchwytów zrobiłam potrzebne mi "haczyki".



Moje zbieractwo zaczęło się od tego pęku kluczy, kupionego jako "pamiątka" z wakacyjnej wyspy Lanzarote.



Potem Mama wyhaftowała mi woreczek, który wypełniłam lawendą.



Serducho (znacie mnie) musi być nawet w przedpokoju. Prezentuje się tu jeden z ciekawszych kształtów kluczy.



Jak zobaczyłam papier do scrapbookingu z motywem kluczy, to nie uwierzyłam - mam przecież takie klucze, jak z obrazka ! Zrobię z nich bliźniacze parki naklejone na deseczce !





Największy i najcięższy klucz wymagał specjalnej oprawy. W ten woreczek jutowy obleczona była butelka wina mołdawskiego. Najpierw musiałam z wielkim poświęceniem je wypić ha ha - mam na myśli ilość :), nie jakość, bo było całkiem dobre. Odkleiłam z niego kartkę, włożyłam w środek tekturkę i już miałam gotowe tło do mojego kluczydła. Jeszcze tylko parę dodatków  w postaci koronek, guzika i malutkich klamerek.









Na dole półki umieściłam zapasowe dwa "haczyki", może coś się na nie złapie hi hi.
Nadal lubię klucze i szyldy, zostało mi trochę w kartoniku. Poza tym nie pokazałam Wam wszystkich starych kluczy wiszących od dawna w przedpokoju, więc kiedyś jeszcze zaproszę Was do tego pomieszczenia.

Tymczasem zmiana tematu. W przyszłym tygodniu obchodzi urodzinki nasza chrześniaczka, wielbicielka kotków, więc zrobiłam kartkę pod jej gust.








Drugie życzenia, tym razem imieninowe, przekazuję komuś baaardzo bliskiemu, kto jest baaardzo daleko i za pośrednictwem tego cudownego wynalazku zobaczy kartkę, a dostanie ją dopiero po powrocie z wojaży. Wszystkiego najlepszego !!!






Życzę Wam weekendu ładniejszego, niż Święta i obiecuję, że następnym razem nie zobaczycie u mnie nawet najmniejszego kluczyka.

Pa !

niedziela, 11 marca 2012

Pêle-mêle



Pêle-mêle to z francuskiego - w nieładzie, pospiesznie.

Mój mroczny przedmiot pożądania.





Dawno, dawno temu oglądając blogi, nasze i zagraniczne, zauważyłam to COŚ. Czego to ludzie nie wymyślą.

Ja też chcę. Ale nie mam składników. W końcu ramkę kupiłam w likwidowanej galerii. Właścicielka zgodziła się wyjąć bratki z tej ramki - brzydkie były ! Teraz brakowało mi tylko siatki hodowlanej. Skąd ją wziąć ? Zwlekałam do momentu, kiedy to moja nieoceniona koleżanka blogowa Koko zaproponowała mi coś w rodzaju wymianki. Bardzo mnie to ucieszyło i wybawiło z kłopotu. Dziękuję Ci serdecznie raz jeszcze!
Mam wreszcie siatkę i to z małymi dziurkami !

Skoro nie mogę popisać się samodzielnym upiększeniem ramki, postarałam się chociaż wypełnić ją bardziej twórczo, niż tylko powiesić stary klucz i kryształek od lampy.

Zrobiłam więc:


Broszkę z dwóch rodzajów koronki i jednego kolczyka z przeceny.



Motylka (oczywiście !) z papieru w nuty i starej pożółkłej książki, polakierowanego dla usztywnienia.





Obrazek z: ramka z Wycinanki, przyklejona do papieru ze scrapbookingu + naklejony kaboszon + zawieszka z koroną.



Buteleczka wypełniona czarno-złotym piaskiem z Teneryfy.



Szpulki mocno postarzone.



Nożyczki posrebrzane z targu staroci, wyciągnięte spod sterty sztućców, tanio kupione (facet nie wiedział, co sprzedaje).



Wieszaczek oblekłam w koronkę i zawiesiłam ulubioną torebkę wieczorową. Lubię na nią patrzeć.



Serducho - papier z motylkiem ! Na to lakier. Na serducho przykleiłam klatkę z Wycinanki, pomalowaną tuszem.


A woreczek dostałam od Mamusi, ja nie umiem. Obszyłam go tylko koronką i wypełniłam lawendą.






Uff, mam co chciałam.

Wczoraj był Dzień Mężczyzny :) Ucałujcie swoich Panów ode mnie. Szczególnie mocno tych, którzy pomagają Wam w radosnej twórczości lub chociaż w tworzeniu bloga.

Mój syn dostał od sympatii prezent, który pokazuję Wam za jego zgodą.




Miłego, słonecznego dnia. Idę na spacerek :)

Witam nowe Obserwatorki i dziękuję Wam wszystkim za miłe komentarze.

pa pa !

wtorek, 15 listopada 2011

Sukienka na klamerki


Nie jest to nowy wynalazek. Sukienkę - schowek na klamerki znam z końca lat 70-tych, kiedy to ciocia przywiozła podobną z zagranicy. Może ktoś pamięta - tamte sukienki były szyte z ceratowej materii, ale wzorniczo były niezłe. Moja sukienka jest z materiału. Od razu się przyznaję, że jej nie szyłam. Skorzystałam z tego, że dzieci szybko rosną i "podwędziłam" ją mojej chrześniaczce (pozdrawiam M!). Do ozdobienia małego wieszaczka użyłam serwetkę Little Angel. Zrobiłam to z pełną premedytacją, mam bowiem nadzieję, że Angel(ka) pomoże mi prać, usuwać tłuste plamy z odzieży, szybko suszyć pościel. Najciszej, ale najgoręcej wyrażam życzenie, żeby Aniołek pomógł mi prasować.
Wiem, wiem, to marzenia ściętej głowy.

Przepis

Bierzemy małą sukienkę, odwracamy ja na lewą stronę i zszywamy ją u dołu.


Z tyłu, w miejscu zapięcia sukienki, podszywamy boki, żeby swobodnie móc wkładać tam rękę, sięgając po klamerki. Guziczki odpruwamy - przydadzą się do scrapu. Wkładamy pod szelki przygotowany wcześniej wieszaczek (wzór dowolny).
Zszywamy na ramionach, żeby wieszaczek się nie wysuwał.

  

Ozdobiłam 3 klamerki (a co mi tam), a reszta -> do wora!



Gotowe!


Dobranoc. Pozdrawiam cieplutko w ten zimny wieczór.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...