Pokazywanie postów oznaczonych etykietą deseczki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą deseczki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 15 lutego 2014

Masz wiadomość

Jak poznajecie, tytuł posta zapożyczyłam z mojego ulubionego filmu.
Komedia romantyczna z Meg Ryan(uwielbiam!) i Tomem Hanksem "Masz wiadomość" niesamowicie kojarzy się  z Walentynkami. Doskonale wpasowuje się w romantyczny klimat, nastrój oczekiwania na wielką, niespodziewaną miłość.
Znam ów film prawie na pamięć i kojarzy mi się z nim wiele spraw. Kocham go też za to, że... rzecz się dzieje w księgarni :)
 
Gdy znalazłam w swoich zasobach drewnianą tabliczkę, od razu pomyślałam o przymocowaniu starego widelca z targu staroci, do pozostawiania wiadomości moim domownikom.
Można też wysłać SMS z wiadomością, ale gdzie tu romantyzm?
Własnoręcznie napisana wiadomość to dopiero coś!
 
 
 

 
 
Już nie pierwszy raz próbowałam pożenić pracę decu ze starymi sztućcami. Lubię takie zwariowane projekty! Znalazłam odpowiedni papier do decu - w motyle, które uwielbiam, ale stonowany, pasujący do postarzanych brzegów, które porządnie przetarłam.
 

 

 

 
 
Skończyłam tę tabliczkę tuż przed Walentynkami, powiesiłam ją przy wejściu do kuchni i w ten sposób mogłam mężowi zostawić miłą wiadomość :)
 

 

Ja również zostałam 14 lutego przyjemnie zaskoczona.
Dostałam to co lubię najbardziej - bilety do teatru. Wieczorem wybraliśmy się na musical "Zorro" w doborowej obsadzie z pokazami flamenco i dobrą muzyką.


źródło

źródło
 
źródło
 
Polecam wszystkim wybór tej sztuki. Jest tak fantastycznie wypełniona ruchem scenicznym, że nie można oczu oderwać. Oglądamy tancerzy znanych z telewizyjnych programów, jak  również aktorów posiadających piękne głosy. Niesamowicie energetyczne utwory zespołu Gypsy Kings(Bamboleo, Baila me, Djobi Djoba) przeplatały się ze wzruszającymi balladami. Efekty pirotechniczne i pokazy szermierki dopełniły całości. Rewelacja!        
A my z pokolenia telewizyjnego  Zorro czekaliśmy z uśmiechem na wypisywany przez bohatera znak Z !!! Publiczność nagradza aktorów owacjami na stojąco.
Tanecznym krokiem wróciliśmy do domu, a tam czekały na mnie kolejne niespodzianki. Mąż wręczył mi  film na DVD - "Dom nad jeziorem".



źródło

Sandra Bullock i Keanu Reeves stworzyli wyjątkowe kreacje. Miło ogląda się historię ich miłości. Po raz kolejny wczoraj pojawił się temat wiadomości. Tym razem bohaterowie pozostawiają sobie listy w magicznej skrzynce na listy.
Film idealny na romantyczny wieczór - polecam! Sprzed kilku lat, ale dopiero teraz mam go na własność.

Ale to jeszcze nie koniec. Mąż właśnie wczoraj naumiał się robić mojego ulubionego drinka mohito. Świeży, orzeźwiający, niesłodki - mięta, biały rum, limonki, kruszony lód. Pyyycha!

Dla jasności sprawy - wyjechali na wakacje (czytaj: ferie) wszyscy nasi podopieczni :))))

Jak widzicie, w Walentynki doskonale obyliśmy sie bez koloru czerwonego, za którym nie przepadam. Nawet czerwone winko zostało wyparte przez mohito :))
Niech wszyscy malkontenci świata marudzą, że nie lubią tego dnia! Moim zdaniem nigdy nie jest zbyt wiele okazji do okazywania czułości drugiej osobie. Świętujmy co się da!

Miłego weekendu życzy


niedziela, 9 grudnia 2012

Lawenda raz jeszcze

Mam nadzieję, że wszystkie byłyście grzeczne i dostałyście prezenty od Mikołaja.
Teraz pozostaje nam czekać na Wigilię na kolejnego Mikołaja lub Gwiazdora (jak chcą niektórzy :))
Jak już wiecie, zostałam obsypana prezentami z komina, do buta od listonosza i nie wiem jeszcze skąd.
I jak tu nie wierzyć w Świętego???
Najpierw wygrałam candy u Cohenny, a następnie w Mikołajki rano pocieszajkę w candy u Magdy.
Wszystkim się pochwalę, jak tylko dostanę przesyłki.

Zgodnie z obietnicą miałam dziś przedstawić dekupaże, które wysłałam do Dorotki w prywatnej wymiance. W poprzednim poście bardzo słusznie zachwycałyście się cudeńkami, które wszechstronna Dorotka zrobiła dla mnie. Tak myślałam, że będziecie wszystkim zachwycone podobnie jak ja byłam. Kto odwiedza stronę Doroty, już widział to, co dostała ode mnie i piękny opis, jak zaczęła się nasza wirtualna znajomość.
Było to latem, kiedy Dorota postanowiła mieć lawendową łazienkę. Znalazła mnie w blogowym świecie i umówiłyśmy się na wymiankę.
Zrobiłam wieszaki do planowanej łazienki:


Pokropkowane i poplamione zgodnie z życzeniem (nic mi się tam nie rozlało:))



Przecierki i postarzenia.





I serducho na dodatek :)






Po pewnym czasie Dorocie udało się kupić serwis lawendowy do kuchni i poprosiła mnie o tacę do kompletu. Bardzo długo dobierałam motyw, bo nie chciałam powtórzyć żadnego z poprzednich pomysłów. Wreszcie położyłam snopki lawendy tak, żeby taca była dwustronna. Dodałam napisy metodą transferu.






Żeby w kuchni było lawendowo-ziołowo dorobiłam tryptyk obrazków na ścianę.




Ulubione przecierki .








Jak powiedziałyśmy A trzeba powiedziec B - do kuchni przyda się jeszcze herbaciarka.
Tu poszłam "po całości", przetarłam brzegi ale i całość, czarno-złoto-fioletowo... I jakie tam jeszcze kolory miałam pod ręką :))))






Deseczka do kalendarza-zdzieraka wydawała się tu koniecznością :)




Dorobiłam kilka akcentów świątecznych. Skoro dostałam mnóstwo szyjątek na choinkę od Doroty, chciałam, żeby i ona choć raz pomyślała o mnie w święta :))




Bardzo lubię robić bombki i świeczniki przy pomocy papieru ryżowego. Na to wystarczy nakleić serwetki w żywych (czytaj: czerwonych) kolorach i mamy świąteczny efekt murowany.
Deseczka z dziewczynką z prezentami to patent na wywołanie uśmiechu :)

Jeszcze nie koniec naszej zabawy, będę robiła dla Doroty chlebak. Jednak to duża rzecz, która będzie stała w kuchni latami, więc wolę, żeby przyszła właścicielka na spokojnie wybrała sobie wzór.
Mam nadzieję, że nowej właścicielce przydadzą się wytworki z dekupażu, niektóre wzory wybierała zainteresowana, inne to efekt mojej wyobraźni.

Tymczasem produkuję kolejne kartki świąteczne.













Dziękuję Tym, którzy wytrwali do końca.
Następny post będzie zawierał wyniki candy, zapraszam wszystkich.
Można się jeszcze zapisywać do 12.12.12 do północy tutaj.
Ciepłe buziaki dla wszystkich zmarźlaków.



niedziela, 25 listopada 2012

Ziołowo-filcowa wymianka

Kochane moje, serdecznie Wam dziękuję za tyle miłych słów pozostawionych pod rocznicowym postem.
Były wspomnienia, moc życzeń, pochwały - ach, łezka się w oku kręci!

Ogromną przyjemność sprawia mi spoglądanie na zdjęcia przy komentarzach do candy, ponieważ większośc osób jest moimi stałymi komentatorami lub osobami, które czasami podczytują tego bloga.
To takie miłe uczucie widzieć tyle znajomych buziaków w jednym miejscu! :)

Z radością witam spore grono nowych obserwatorek, rozgośćcie się!
Candy jest okazją do poznawania nowych blogów, do których nie dotarlibyśmy prawdopodobnie sami, bo jest ich ogromna ilość. Z przyjemnością odwiedzam Was wszystkie, ale proszę o cierpliwość, potrzebuję na to czasu.

Po mojej głowie wciąż jeszcze krążą myśli na temat życia blogowego, jego plusów i minusów.
Bardzo lubię ten nasz blogowy świat, kreatywne osoby, ich pomysłowość i gotowość pomocy innym.
Zawsze mogę liczyć na aprobatę moich poczynań. Tu nikt nie zapyta: po co to kupiłaś ? Po co Ci kolejny dzbanuszek, doniczka, filiżanka z lawendą ???
Skąd my to znamy ?

Koleżanki blogowe to boginie wyrozumiałości.  Każda z nas wie, ile czasu zajmuje realizacja prawdziwej pasji (czasami kilku naraz). Zakupy materiałów (godziny przy laptopie), poznawanie nowości, własny rozwój, uczestnictwo w kursach lub samodzielna nauka (tutki przygotowane przez uczynne koleżanki), odpisywanie na maile i komentarze.
Wszystko to jednak daje tyle radości, że prowadzenie bloga to niezwykła przygoda.

Jednym z przywilejów istnienia w blogowym świecie są prywatne wymianki. Czasami ja jestem poproszona o wymiankę, innym razem sama inicjuję zabawę z osobą, która tworzy cudeńka, do których ja nie mam zdolności.

Koleżanki w realu twierdzą, że mam szczęście do wymianek, że trafiam na bardzo utalentowane, kreatywne i uczciwe osoby. Tak było i tym razem.

Jakiś czas temu umówiłam się z Bożeną z bloga http://filciinnebozeny.blogspot.com.
Bożena w ekspresowym tempie zrobiła dla mnie torebkę, natomiast ja z różnych przyczyn grzebałam się z ozdabianiem drewienek.
Dodatkowym dla mnie utrudnieniem był fakt, że Bożena chciała, żebym jej zrobiła niespodziankę. Wpadłam w niezły popłoch, bo nie wiedziałam, co ją ucieszy. Wyciągnęłam (siłą!) parę szczegółów i po kilku dniach paczuszka poleciała na koniec Polski -
Oto różności przygotowane przeze mnie:




Tacę zrobiłam z kilku serwetek, żeby nie było tendencyjnie i nudno.


Cukiernicę postarzyłam patyną:



Dorobiłam obrazek z przecierkami, które podobno podobają się nowej właścicielce.



Szkatułka została głęboko schowana, będzie dodatkiem do prezentu pod choinkę dla córki.










Na koniec zostawiłam wisienkę na torcie tego posta - dostałam od Bożeny pięknie, starannie, artystycznie wykonaną torebkę z filcu.









Bożena jest czarodziejką, marzyłam o takich kolorach, cieniowaniu i kwiatach filcowych. I je posiadam! Do teraz w to nie wierzę! Torebka jest wyjątkowa, mieni się odcieniami i ładnie układa. Bożenko, masz wyjątkowy talent, jeszcze raz dziekuję!

W dalszym ciągu zapraszam na moje Rocznicowe Candy shabby chic http://www.waltance.blogspot.com/2012/11/rocznicowe-candy.html, które trwa do magicznej daty - 12.12.12.

Pozdrawiam cieplutko

niedziela, 7 października 2012

Wieszak muzyczny

Wieszak w nutki powstał w chwili natchnienia po wycieczce, jaką pod koniec wakacji odbyliśmy do Żelazowej Woli. Jak wiadomo, jest to miejsce urodzenia Fryderyka Chopina, który przyszedł na świat 1 marca 1810 r.
Jednak wśród zbioru (zbiorku) moich starych nut nie znalazłam nut Chopina, więc do zrobienia wieszaczka posłużyłam się starymi, zniszczonymi nutami Beethovena. A co tam, też ładne :)))


Namoczone uprzednio nuty przykleiłam do deseczki. Na koniec użyłam nieco patyny, żeby wieszaczek wpasował się w klimat i udawał stary i pożółkły.
Posłuży mi w pracowni do zawieszania różnych, ważnych drobiazgów.



Gałeczki były kiedyś uchwytami od szuflad. Zakupiłam je na starociach.





Okładka nut jest zachwycająca i z niej też zrobię kiedyś specjalny użytek :), nie niszcząc jej absolutnie.








Żelazowa Wola to najsłynniejsze miejsce kultu Fryderyka Chopina. Zachęca turystów polskich i zagranicznych do zwiedzania dworku wraz z okalającym go parkiem.
Niedawno przed obchodami Roku Chopinowskiego park został gruntownie odnowiony i zyskał nowe oblicze.




Aż roi się w nim od roślin cieniolubnych: funkii, bergenii itp.

Odnowiono i zbudowano mosty i mostki.









Zbudowano romantyczną altankę - miejsce do odpoczynku.








W czasie romantycznego spaceru słuchamy sączącej się z głośników muzyczki. Przez cały ten czas unosi się nad nami duch Chopina.







W okresie od maja do września w niedzielne południa na tarasie przy dworku odbywają się koncerty chopinowskie.
Tego nie da się z niczym porównać - ławeczki w parku, mnóstwo siedzących i stojących słuchaczy, śpiew ptaków i muzyka Chopina grana na żywo. Spotykaliśmy tam mnóstwo obcokrajowców, przede wszystkim Japończyków.

Polecam wszystkim taką wycieczkę.

Szczerze dziękuję za miłe komentarze pod ostatnim postem. Przepraszam, że nie wszystkie z Was odwiedziłam, ale mam awarię laptopa i w tej chwili korzystam gościnnie z innego.

W tym tygodniu też będę podglądać Was z doskoku.

Wszystkiego dobrego na cały tydzień.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...