Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zwiedzanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zwiedzanie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 17 maja 2016

Noc Muzeów 2016

Kto mnie zna, ten wie, że Nocy Muzeów nie przepuszczę! Będę chodzić i jeździć do upadłego, a ostatnią atrakcję opuszczam o 2 nad ranem. Tak też było i w ostatnią sobotę:)

Wędrówkę po Warszawie rozpoczęliśmy od Wilanowa. Nie staliśmy jednak w kolejce do zwiedzania pałacu, tylko "zagubiliśmy się" w bocznych alejkach. Pomimo, że Wilanów odwiedziliśmy po raz n-ty, nie mieliśmy jeszcze okazji zobaczyć wnętrza Wozowni. W tym ciekawym budynku odbywał się pokaz sporządzania perfum i zapachowych kulek-balsaminek oraz warsztaty komponowania własnych woreczków zapachowych.
Ochoczo przystąpiliśmy do wsypywania ulubionych składników do woreczków.
Od mnogości suszonych roślin kręciło się w głowie i nosie:) Były tam płatki róż, lawenda, mięta, rumianek, rozmaryn, tymianek, ususzona cytryna i jakieś tajemne mieszanki:)
Do tego ogrom esencji zapachowych.


Nie mogłam się napatrzeć na  naczynia wypełnione suszem z moich  ulubionych roślin.  



Zawartość mojego pierwszego woreczka  została pokropiona esencją z bergamotki, a drugi - ziołowy woreczek - werbeną.
W czasie pokazu można było poznać zasady komponowania barokowych esencji. Wówczas dominowały składniki zwierzęce (piżmo) oraz mnóstwo innych dodatków, a możni perfumowali każdą część swojej odzieży.


A te kulki to słynne balsaminki, które noszono w ozdobnych puzderkach.


Następnie udaliśmy się na prezentację kuchni z XVII i XVIII w. Do degustacji dostaliśmy deser (podobno wtedy nie pieczono ciast).  Figę ugotowano w winie, do tego gęsta śmietana włoska, z dodatkiem kaszy, limonki, tartych migdałów i innych dodatków. 



Po kolejnym pokazie odbyła się degustacja cielęcej wątróbki ze szparagami.

Kolejnym wydarzeniem był pokaz mody "Carpe Diem i Pudrowe Rokoko". Pokaz na tle pałacu w Wilanowie zawsze robi wrażenie! Studentki tworzące kolekcję  inspirowały się postacią Izabeli Lubomirskiej, właścicielki pałacu w Wilanowie.












Po tej wzrokowej uczcie popędziliśmy do udostępnionego po raz pierwszy Pałacu Rzeczypospolitej przy odnowionym Ogrodzie Krasińskich. Obecnie w pałacu mieszczą się zbiory specjalne Biblioteki Narodowej.


Majestatyczne sale, zjawiskowe sufity. Ozdobna klatka schodowa, wszystko tam robi wrażenie! Dech w piersiach zapiera biblioteka, no i te szufladki:))




Po tej wycieczce z przewodnikiem, szybki rajd na Krakowskie Przedmieście, gdzie  podwoje dla zwiedzających otworzyło Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Ministerstwo mieści się w zabytkowym budynku - Pałacu Czartoryskich-Potockich. Przewodniczka oprowadziła nas po ministerialnych gabinetach i pokojach reprezentacyjnych. Oglądanie antyków w takiej ilości to miód na serce moje:)






Na dziedzińcu dumnie prezentował się Cadillac marszałka Piłsudskiego.


Niestety czas biegł nieubłaganie i zdążyliśmy jeszcze tylko posilić się warszawskimi specjałami w klimatycznej restauracji Teatru Kamienica. To również uczta dla oczu, ponieważ w gablotach zgromadzono mnóstwo starych przedmiotów po warszawiakach.



Jeszcze tylko tęskne spojrzenia na zamykany już park w  Łazienkach i.....zmęczone nogi w górę!

Malkontentom mówię, że to nieprawda, że w Noc Muzeów wszędzie są kolejki, bo my wybieramy atrakcje, gdzie wcale się nie czeka.
Zawsze można znaleźć ciekawą atrakcję, obejrzeć coś niepowtarzalnego! Uwielbiam energię tej nocy, kiedy przez miasto przetaczają się tłumy zwiedzających, żądnych wyjątkowych wrażeń;) Najważniejsze, że deszcz ustąpił i nic to, że noc nie rozpieszczała temperaturą i paradowałam ubrana w zimową kurtkę:))

Już czekam, czym muzea i instytucje zaskoczą nas za rok:)

Pozdrawiam serdecznie, dziękując za komentarze.

Wasza

piątek, 13 września 2013

Praktyczne podkładki

Duże podkładki z MDF-u ozdobione decoupage to nie jest  mój nowy pomysł, ale czasami wraca się  do niektórych sprawdzonych projektów.
Sama mam kilka takich dużych podkładek, które ratują mi obrus przed zaplamieniem na co dzień lub są podstawkami pod gorące naczynia.
Wiele osób pytało mnie, gdzie kupiłam takie surowe drewienka. To z pewnością praktyczne podkładki :)
Kiedy Ewa poprosiła mnie o pomoc w wykonaniu takowych przystałam na to z ochotą. Powtórzyłam tu pomysł ze sztućcami wyciętymi z serwetki.
 
 








Owe sztućce są u nas w domu przyczyną przedobiednich nieporozumień. Wyglądają tak naturalnie, że każdy myśli, że KTOŚ nakrył do stołu i w końcu siadamy do samych talerzy:))) Codziennie słyszę: przecież sztućce już leżą!
Ewa prosiła o motywy ziołowe, podobno jest zadowolona z doboru wzorów serwetkowych.
Do przesyłki dołączyłam serducho:)


 
 
Podobne tacki robiłam wcześniej dla innej koleżanki.
Zdjęcia gorsze, bo robione nocą przed wysyłką.
 

 

 

 

 
 
W tym roku w Warszawie mamy możliwość zjedzenia śniadanka bez tacek, a nawet... na kocyku na trawie.
Na Żoliborzu przed wakacjami rozpoczął działalność Targ Śniadaniowy. W każdą sobotę na skwerze na rogu ul.Śmiałej i Wojska Polskiego zbierają się grupy znajomych, rodziny z dziećmi i  mnóstwo obcokrajowców, by na łonie natury zjeść smakołyki przygotowane przez kucharzy wielu
egzotycznych kuchni. Mało tego, naszemu śniadaniu na powietrzu przygrywa band na żywo. Jest to również okazja, by poczynić zakupy u lokalnych producentów.
Jak wielkim powodzeniem cieszy się to nowe przedsięwzięcie niech zaświadczą zdjęcia.
Wszystkie stragany cieszyły się dużym powodzeniem, musiałam odpilnować stosowną chwilę, żeby pstryknąć fotkę.

 
 
Zaczynamy od kawy. Mamy do wyboru, Bike cafe -
 

 
 
lub kawkę, która przyjechała małym samochodzikiem -
 

 
 
Do kawy - oczywiście ciacho (ja niestety tak mam) -
 

 
 
 
 
A kolejne stragany przyprawiają o zawrót głowy -
 

 

 

 

 

 

 

 
 
 

 


 
Była jeszcze hiszpańska paella, potrawy z restauracji Dziki ryż, musaka, pizze, pieczywo, regionalne wędliny, kolorowe makaroniki i wiele innych.
 

 

 

 
 
Zrobiliśmy zapas miodów podlaskich na zimę.
 
 
 
 
Warzywa smakujące tak, jak pamiętamy z dawnych czasów. Pomidor malinowy JEST malinowy, a nie tylko nosi taką nazwę.
 
Kocham takie inicjatywy, kiedy zwykły sobotni poranek można zamienić na śniadanie na trawie ze znajomymi i dziećmi. Nowi, ciekawi wystawcy mają szansę pokazania się. Dzieci biorą udział w warsztatach rękodzielniczych i zabawach tematycznych.
 
Wyszliśmy z targu obładowani ziołami i wrzosami. Z pewnością jeszcze tam wrócimy.
 

 


 
Moje świeże ziółka postawiłam na tarasie i przyozdobiłam tabliczkami od Qrki (oprócz trawy cytrynowej, bo takich brewerii nie przewidziałam zamawiając tabliczki :))
 

 

 

Haha, dopiero zauważyłam, że od ziółek zaczęłam i na nich skończyłam. Chyba trochę je lubię :)))
 
Pozdrawia Was objedzona i obkupiona
 

 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...