Ostatnimi laty utarło się, że na okrągłe urodziny robi się prezenty niekoniecznie poważne, a najlepiej dowcipne, z jajem, "od czapy".
Trzeba uważać, żeby nie zrobić komuś przykrości, ale jeżeli znamy poczucie humoru solenizantki, możemy troszkę zaszaleć.
Ja na 50-tkę bliskiej osoby poza innymi prezentami skompletowałam "Zestaw ratunkowy 50-latki" w słoiku.
Pomysł podarowania czegokolwiek w słoiku zaczerpnęłam z Pinteresta. Jest tam mnóstwo przykładów "zestawów" świątecznych, ale urodzinowych nie bardzo. Sama pokombinowałam i oto rezultaty:
Słoik zakupiony w Ikei. Na dno poszły "farfocle" do koszy prezentowych.
Z przodu krem 50+. Chciałam zakupić większy krem, ale nie przechodził przez szyjkę słoja:) Podobnie było w innych przypadkach, kilka rzeczy było za wysokich lub za szerokich do słoja:), na przykład płyta CD z muzyką relaksacyjną.
Długopisy i kolorowe karteczki ...żeby nie zapominać:)
Znalazłam w necie cudowne pudełka do wydrukowania - z tabletkami "Na Małego Focha"
Jak te tabletki nie pomogą, trzeba zażyć pastylki "Na Dużego Focha".
Wystarczyło tylko kupić różne cukierki (tabletki), wsypać do pudełek i z boku wpisć datę przydatności. Muszą wyglądać jak prawdziwe!
Kolejnym gadżetem jest coś, co każdy ma w domu - folia bąbelkowa zwana tu "Odstresowywaczem".
Sposób użycia:
Rzeczone czekoladki :
"Plaster na wszelkie troski"
Pozostaje już tylko wielka agrafka - "Żeby to wszystko spiąć"!
Słoik bardzo się spodobał i solenizantce i gościom. A najbardziej plaster, z tego powodu, że obdarowana związana była kiedyś ze Służbą Zdrowia:)
Kolejny prezent w nastépnym poście, a tymczasem żegnam.
Wasza