Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kalendarz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kalendarz. Pokaż wszystkie posty

sobota, 11 maja 2019

Kalendarz po metamorfozie

To nic, że już maj :))) To nic, że nie pokazałam mojego nowego, całkiem odmienionego kalendarza wcześniej:) Czy to ważne? Ważne, że smutny, szary kalendarz sporych rozmiarów przybrał nową szatę i wreszcie patrzę na niego z przyjemnością! Mnie się tam podoba :)) Jest w moim stylu, taki naprawdę MÓJ.
Uwielbiam takie ozdabianie, wklejanie kieszeni do środka, zabawy z koronkami, metalowymi i drewnianymi dodatkami i tę całą odmianę.
Tym bardziej, że nie robię tego tylko na rok. Gdy kalendarz skończy swój żywot, oddzielam okładkę od środka. Po jakimś czasie okładka staje się zaczątkiem art journala lub junk journala. Dostaje drugie życie, tym razem dłuższe niż na rok.


Na okładce znalazło się "prawdziwe" zdjęcie z targu staroci.




 

Wewnątrz wklejam praktyczne kieszonki, w których lądują notatki.









Pozdrawiam cieplutko

Wasza


sobota, 14 stycznia 2017

Mój kalendarz

Podobnie jak w ubiegłych latach postanowiłam ozdobić okładkę nowego kalendarza.
Poprzednie były tak brzydkie, że aż wołały, żeby je zakryć. Tym razem kupiłam interesujący kalendarz, w którym niektóre strony można pokolorować. Trochę mnie śmieszy ten nowy nurt kolorowanek dla dorosłych, ale w tym przypadku odpowiadała mi wielkość, kolorystyka i możliwość nanoszenia własnych notatek (i rysunków:))) w kalendarzu. Jakiś taki scrapkowy był:)
Nie opuszczał mnie pomysł całkowitej przemiany okładki, bo przecież musi być taka tylko MOJA;)) No i jest!
Wykorzystałam tu jedno ze starych zdjęć, kupowanych na targach staroci. Dama dostała metalową broszkę, drewniany bucik i koronkę.
Oprócz zdjęcia moim ulubionym dodatkiem jest tarcza prawdziwego zegarka ze staroci:)
Pięknie postarzona i zniszczona przez czas.
















Bardzo lubię stare napisy, no i koronki. Grzbiet kalendarza pokryłam elastyczną koronką.

W zasadzie użyłam tu wszystkich moich ulubionych składników: tagi ze starymi napisami, koronki, ćwieki, narożniki, nit, stare zdjęcie, metalową broszkę.

Ale to w końcu MÓJ ulubiony kalendarz!


Tył okładki.
Wewnątrz wkleiłam kilka kieszonek na małe karteczki.

Okładkę zrobiłam z myślą o ostatnim już wyzwaniu Feminki-na blogu UHK-insipiracje.

Pracę zgłaszam też na wyzwanie Studia Szok-"Wspomnień czar".
Bo to jest wspomnień czar!



Pozdrawiam Was serdecznie

Wasza


niedziela, 13 marca 2016

Wreszcie okładka mojego kalendarza

Wszyscy dookoła robią kartki i dekoracje wielkanocne. Natomiast ja nawet się za to nie zabrałam. Za to czułam, że muszę, no po prostu muszę, ozdobić okładkę mojego podręcznego tegorocznego kalendarza:) Był taki pospolity!  Papiery i różne dodatki przygotowałam już dawno, ale... szewc bez butów chodzi:))
Trzeba trafić na swój dzień, mieć wenę, czas itp.
Podobnie jak rok temu, postawiłam na rozdarcia na okładce plus kilka ulubionych dodatków. Kalendarz, kilkakrotnie dziennie wrzucany do torebki musi być dość "pancerny". Skoro od razu go poszarpałam, to co później może się stać ?:))







Koronki, drewniana ozdobna torebeczka, papierowe i metalowe ozdoby, ćwieki - wszystko co lubię!


Liczba 15 to moja ulubiona



Po lewej tekturowy motyl, poniżej ćwiek


Wewnętrzna część okładki, po lewej kieszeń na karteluszki i wizytówki.
 Lubię, gdy papiery wewnątrz różnią się od siebie.

Kieszeń muuusiałam ozdobić koronkami;)

Tylna wewnętrzna część okładki, kolejna kieszeń również z koronką:)



Tył w bezpiecznych kolorach 

Po zakupieniu był to brązowy kalendarz jak tysiące innych. Teraz jest jedyny taki i to mi się podoba:)

Myślę, że po roku nie schowam go na dno szafy. Mogę przecież "wypruć " środek, a okładki wykorzystać do art journala!

Hm, chyba czas zabrać się za kartki z króliczkami, jajkami i innymi takimi. Idę więc!


Dziękuję pozostawiającym komentarze

Wasza


poniedziałek, 19 stycznia 2015

Mój osobisty kalendarz 2015

Zawsze brakowało na to czasu, nie było takie pilne, więc kalendarz na dany rok pozostawał w takiej szacie, w jakiej go kupiłam. W tym roku po otrzymaniu kalendarza pod choinkę, ucieszyłam się z jego "wielkości" (jest większy od zeszytu), ale uderzyło mnie, że jest jakiś taki "nie mój":)
Ozdabiam przecież tyle albumów, notesów, a kalendarz, który dotykam codziennie po kilka razy, ma być "nieubrany"?
Nie może tak pozostać!


Najpierw śliską okładkę potraktowałam gesso, a po zmatowieniu zaczęłam przyklejać papiery na gel medium. Grzbiet okleiłam piękną, szeroką koronką, która później zyskała kolor dzięki mgiełkom.
Papiery oczywiście podarłam i poszarpałam na brzegach, a między nimi umieściłam kawałki koronek.


Kilka naklejek i wypukłych spinaczy i bradsów. Musiałam, tak lubię z nimi obcować.


 Koronki nadają pracy przestrzenności, urozmaicają ją doskonale;)






Podobnie jak w grudniowniku, do otwierania "drzwi" kalendarza zastosowałam metalowy uchwyt. Niezwykłe rozwiązanie:)
Wieżę Eiffla i zegar zalałam Glossy Accents, żeby uwypuklić i zabezpieczyć przed zniszczeniem.


 Okładka od wewnątrz również zyskała nową szatę i praktyczną, dużą kieszeń do przechowywania bieżących notatek. Dokleiłam różne koroneczki, moje ulubione, żeby obcować z nimi na co dzień.



Oklejone, tylne okładki od wewnątrz, kieszonka z koronką:)
Lubię robić taki misz masz z papierów:) Niech się dzieje:)


Zawsze wklejam wstążeczkę jako zakładkę, to bardzo wygodne! Wstążeczka ma wygląd wycinka z gazety. Wewnątrz naklejam kolorowe taśmy i  różne napisy.



 I jeszcze tyły...


A tak wyglądała okładka, zanim ją "zepsułam". I komu to przeszkadzało ?:)))))))

Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za miłe komentarze.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...