Na zlocie Art in Town oprócz wielu innych "niezbędnych" przydasi zakupiłam wykrojnik łyżwy. Nieco bez przekonania, poleży, dojrzeje, może użyję go za rok?
Niespodziewanie dla mnie samej, po jednym użyciu zakochałam się w nim i powstało mnóstwo zróżnicowanych kartek.
Łyżwy dostały śnieg na płozach, skoro zima dopisuje.
Niektóre z nich mają nawet sznurowadła:)
Inne karteczki - oczywiście też, bo nie lubię monotonii:)
Czy czegoś Wam to nie przypomina?:))))
Moje stałe czytelniczki znają już łyżwy z mojego domu rodzinnego, z opaską z koronek i zakopiańskim dzwoneczkiem.
Jak przygotowania świąteczne?
Biegnę do moich
Wasza