piątek, 10 czerwca 2016

Wolimierz - miejsce spotkań kreatywnych dusz

Już po raz trzeci miałam okazję spędzić twórczy weekend w Wolimierzu na Cynkowych warsztatach.
Było bosko! Deszcz powodujący powodzie w okolicy ustał, wyjrzało słońce, a my naładowane pozytywną energią przez 3 dni szalałyśmy scrapkowo:)
Zgrana z nas paczka, znamy się z różnych wyjazdów i fajnie nam się współpracuje.
Pod wodzą Cynki zmalowałyśmy kilka prac. Zyskałam nowe, nieocenione umiejętności  i nowe znajomości  oraz odgrzałam stare. Ponownie odwiedziłam jedyny w swoim rodzaju Wolimierz i utyłam na rewelacyjnej "diecie" u Moniki. Nieprzyzwoicie smaczne jedzenie w pensjonacie "Alchemik" nie ma sobie równych:)
Ale do konkretów!
Wykonałyśmy kilka prac, każdej z nich nie mogłam się doczekać. Ponieważ jestem 'albumowa" z radością tworzyłam album-harmonijkę.





Uwielbiam również Cynkowe "Feminki", czyli stare zdjęcia z targów staroci ubrane w koronki.



Sukienka z koronek


A to cała Feminkowa rodzinka
źródło: TU

Serducha z drewna są i ładne i użyteczne. Klamerka może trzymać np.fotografię.





Pudełko z niespodzianką, czyli exploding box ukrywa torcik i kieszonki na tagi z życzeniami.





źródło: TU


Cynka na tle mojej ulubionej ściany w "Alchemiku" :)




A papug mieszkający obok kuchni wołał jak zwykle "Ahoj"!  Patrząc na nasze wyczyny wyrywał sobie pióra:))


Nie mogę w swojej relacji pominąć uroków samego budynku "Alchemika" i przecudnie ukwieconego ogrodu.




Od Moniki można się uczyć tego, że każda rzecz, każde naczynie może stać się pojemnikiem na kwiatki








Kawka wypita na słoneczku przy drewnianym stole smakuje magicznie















Widok z okna na Góry Izerskie


A we wsi zmiany, sklep zyskał okiennice, a w  metalowych wannach zasadzono morze kwiatów.


A propos starych wanien. Nie ukrywam, że tym co przyciąga nas do Wolimierza, jest możliwość buszowania w pobliskich klamociarniach.
Planuję w następnym poście pokazać co upolowałam.

Biegnę pakować się na warszawski zlot, mam nadzieję spotkać kilka z Was.

Wasza


środa, 1 czerwca 2016

To był (calineczkowy) maj!

To najpiękniejszy, najbardziej obiecujący, szalony i zielony miesiąc w roku!
Zieleń wybujała nagle i niespodziewanie, wreszcie wyszliśmy z posiłkami na taras. Ale i nagłe burze nieraz pokrzyżowały biesiadne plany.
A w życiu, jak to w życiu, są fajne, przyjemne dni, ale gromadzą się też nad naszymi głowami gradowe chmury pełne złych wieści. Takie życie:(

Jednak cieszę się z naszej zabawy w Kawie i nożyczkach, z tego, że mogę gromadzić okruchy dnia, nawet te mało pozytywne. Znów wydaje mi się, że nadzwyczaj długi był to miesiąc:)
Dzięki naszym swoistym zapiskom dobre chwile nie umykają, ale kumulują się i pod koniec miesiąca dają nam pozytywną energię. Nie takie znowu nudne to moje życie:)






Majówka zaskoczyła nas zmienną pogodą, ale staraliśmy się korzystać ze słonka jak najczęściej.
Miły pobyt w teatrze... dla poprawy humoru przed pewnym zabiegiem.









13-go w piątek zmieniłam fryzjerkę i nieco fryzurę też:))
Noc Muzeów-najcudowniejsza noc w roku!




Odebrałam baaardzo zaległe zdjęcia i zabrałam się za wypełnianie Smasha. Mnóstwo zaległych wspomnień, całe mnóstwo!


Co jakiś czas biorę udział w Wymienialni książek. Można wymienić swoje przeczytane książki na inne. Przy okazji spaceru znajdujemy nową, klimatyczną kafejkę.
Wreszcie wybraliśmy się na Turniej Rycerski w Czersku, fajny, pogodny dzień pełen wrażeń:)




Wyjątkowo udał się Dzień Mamy. Całą rodzinką piknikowaliśmy i wyjadaliśmy smakołyki. Pogoda jak marzenie.


Na koniec sprawiłam sobie fajną mascarę, przeczytałam "odleżałą" książkę i odebrałam gościa z lotniska:)

Zajrzyjcie do Kawy i nożyczek obejrzeć CALendarze pozostałych koleżanek.

Życzę Wam udanego weekendu



wtorek, 24 maja 2016

Koronkowa Feminka

Tyle razy sobie obiecałam, że po warsztatach u Guriany będę robić więcej prac z koronkami. Do używania koronek w ogóle nie trzeba mnie namawiać, bo wtykam je gdzie popadnie:)
Jednak spora praca z metalowymi dodatkami na blejtramie to już inna wartość.
Na potrzeby art journala  pokleiłam pracę bardziej płasko, na tekturce. Następna będzie na blejtramie i wtedy mogę pokusić się o metalowe i drewniane gadżety.

Zdjęcie trzech pięknych kobiet-Feminek już dawno wpadło mi w oko. Znalazłam je na Pintereście (tutaj) z podpisem "Ladies at Ascot, 1921". To były czasy!
Wow! Jaka elegancja, jaki szyk! Wykwintne  kapelusze, ubrania i biżuteria, rękawiczki i torebeczki, no i te PARASOLKI!
Toż to przedmiot mojego dozgonnego zainteresowania:)
Tak więc damy zostały ubrane w koronki i mam nadzieję, że im z tym dobrze. Ja świetnie się bawiłam i z pewnością powstanie jeszcze wiele podobnych prac, bo mam ochotę na wykorzystanie wielu guziczków, tasiemek, zapinek, płócien i koronek.

Pracę zgłaszam na comiesięczne wyzwanie UHK Gallery "Feminki".
Miłego oglądania!


















Udanego, słonecznego weekendu!

Wasza

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...