Wszyscy dookoła robią kartki i dekoracje wielkanocne. Natomiast ja nawet się za to nie zabrałam. Za to czułam, że muszę, no po prostu muszę, ozdobić okładkę mojego podręcznego tegorocznego kalendarza:) Był taki pospolity! Papiery i różne dodatki przygotowałam już dawno, ale... szewc bez butów chodzi:))
Podobnie jak rok temu, postawiłam na rozdarcia na okładce plus kilka ulubionych dodatków. Kalendarz, kilkakrotnie dziennie wrzucany do torebki musi być dość "pancerny". Skoro od razu go poszarpałam, to co później może się stać ?:))
Koronki, drewniana ozdobna torebeczka, papierowe i metalowe ozdoby, ćwieki - wszystko co lubię!
Liczba 15 to moja ulubiona
Po lewej tekturowy motyl, poniżej ćwiek
Wewnętrzna część okładki, po lewej kieszeń na karteluszki i wizytówki.
Lubię, gdy papiery wewnątrz różnią się od siebie.
Kieszeń muuusiałam ozdobić koronkami;)
Tylna wewnętrzna część okładki, kolejna kieszeń również z koronką:)
Tył w bezpiecznych kolorach
Po zakupieniu był to brązowy kalendarz jak tysiące innych. Teraz jest jedyny taki i to mi się podoba:)
Myślę, że po roku nie schowam go na dno szafy. Mogę przecież "wypruć " środek, a okładki wykorzystać do art journala!
Hm, chyba czas zabrać się za kartki z króliczkami, jajkami i innymi takimi. Idę więc!
Dziękuję pozostawiającym komentarze
Wasza

